Wersjonowanie

Wersjonowanie

Agency Job (The Gleaners) by Banksy

Przed sobotą, w której troje z czworga dzieci okazuje się chore, chronimy się wyściółką ze słów. Udrażniając nosy i prysznice recytujemy sobie Wordswortha i Dickinson w oryginale, przepowiadamy sobie Tristia Janickiego po łacinie, wykonujemy w mózgu ulubiony fragment z Italo Calvino “Se una notte d’inverno un viaggiatore”. Potem skromniej i z uświadomioną pokorą nucimy Allons enfants de la Patrie Le jour de gloire est arrivé, pust wsiegda budiet sonce i liczymy do dziesięciu po niemiecku, bo ten język był doprawdy na rubieżach naszej ogólnej nieogłady.

Przed umyciem naczyń jeszcze szybciutko śmiejemy się z fragmentu starego wywiadu z Audenem w Paris review. Na trzy minuty zapadamy się na koniec w jednym z wielu własnych zbędnych rewolucyjnych pomysłów i idziemy przyskrzynić szalejącą w tańcu wirowym pralkę.

Wersjonowanie mnie. Szybko. Higroskopijna warstwa języka. Niechęć do zapłaty całą sobą.
Pielęgnuję ją. W chorobie.

Panny głupie

Panny głupie

Gouldian Finch, flying patchwork

Zadbane chude asystentki, których kompetencją jest protekcjonalna talia. Szczebioczące nad ladą w słuchawkę w ulotce
strumyczek niepowiązanych informacji z telepromptera kultury i sztuki. Sprzedające czółna w miastach bez rzeki. Głodne nad twarożkiem wiejskim, a jakie ładne, jakie opalone. Gdy ja tak przeszkadzam.


Panny głupie jak kury. Panny śmieszne od promocji głodu ognia i wojny. Bądźcie pozdrowione.


Nie kupuję od Was sukienek i szminek, kwiatów i telefonów, morfologii, pizzy. Wcale nie słuchacie, nie lubicie pytań, męczy Was odpowiedź. I uśmiech. No to na drzewo. Serio serio, Burczki.


A w cieplejszych krajach, tam gdzie radość i życzliwość są jeszcze w systemie bezprowizyjnym, kwitnie kolor.

Jak znajduję Jezusa i natychmiast gubię

Jak znajduję Jezusa i natychmiast gubię

Jesus Christ with Shopping Bags by Banksy

Łagodne rozczarowanie religią przyszło wraz z nastoletnią spowiedzią u dyszącego w drewnianą kratkę księdza, któremu nie wystarczył zawstydzony grzech i żądał szczegółów. 20 lat temu odeszłam prościutko od konfesjonału i religii; już i tak niezbyt wiarygodny bóg moich starych rodziców zszedł kompletnie na ludzi.

Jakiś czas później wyrozumiale przysłuchiwałam się domowej kłótni bardzo starego ojca z trochę mniej starym bratem. Licytowali się, kto najbardziej w życiu zgrzeszył i jak srogo to odpokutował wg schematu the harder the better. Ojciec najciężej zgrzeszył “cholerą”, brat się poddał. Dałam wam fory, chłopaki, nie włączając się do licytacji.

Nie udźwignę tutaj najmniejszej symetrii z rodzicami, mija w nich epoka mistyczna, a mnie brakuje aureoli i pereł przed wieprze.

A Ojciec co roku tak starannie malował ukochanej gipsowej Maryi usteczka i paznokcie u rączek trzymających niebiańską szatę. Na czerwono, farbą olejną przeciwko rdzy i zniszczeniu. Farba opadała  latem delikatnymi czerwonymi płatkami, jak róża.

                                                                                                                                                                              

Pamięć

Pamięć

Lost Moments by Nick Gentry

Wraz z kolejnymi nośnikami pamięci moja własna zamiera. Nie pamiętam w sobie już prawie niczego, a kiedyś byłam przekonana, że niczego nie zgubiłam, ani jednego dnia, snu, słowa, że mogę siebie recytować z pamięci godzinami, trwalsza niż ze spiżu.

Teraz pamiętam ledwo jeden rok w tył, a tak naprawdę marzę o wewnętrznej wyszukiwarce, z opcją wyszukiwania “co robiłam ….. tu wstaw datę/ miejsce”.

Nie pamiętam siebie. Tyle mnie zastąpiło.
Zeszyty.
Dyskietki.
Zdjęcia.
Płyty.
Internet. Głowa w chmurze.

Jesus saves after each level.

Szaleństwo katalogowania

Szaleństwo katalogowania

Naklejki hotelowe by PanTuNieStał

Kolekcje

W każde sobotnie przedpołudnie tego późnego PRL-u, na który ledwo zdążyłam, ścierałam kurz z pustych opakowań po czekoladkach i napojach gazowanych. Zostało mi z tamtych czasów pudełko pachnących obrazków z Donalda bez Mc’ oraz wspomnienie francuskiego biało-pomarańczowego długopisu, który dziesięcioletniemu wypłoszowi przywiozła z ekskursji Bratowa, na osłodę mojego pobytu w szpitalu. Nie wiedziałam wtedy, że są na świecie kolorowe długopisy, więc przekonana, że to może być tylko jakiś dziwny chudy lizak, zażarcie próbowałam odwinąć go z czegoś i zjeść :-).

Nie, kiedyś nie wierzyłam, że mogą istnieć rzeczy, o których nie wiem.

Cheval by Guillaume Apollinaire

Kaligramy

Z posiadanych elementów katalogu najczęściej używam liter alfabetu. Chętnie korzystam z nonszalanckiej redundancji ich kształtu i podpatruję rysowanie literami. Jest oczywiście nadmiarowe, nieprzydatne i głupie, zupełnie tak jak ja, i bardzo to sobie u nas cenię. Na co dzień używam słów niekoniecznych, konstrukcji niemożliwych, znaczeń drugorzędnych; drganie fal.

Jak to możliwe, że łapię się pod respirator codzienności, w imię jakiej tolerancji świat akceptuje emisję mojego języka? Czy może być ładniejszy dowód na to, że nikt nie słucha?

Emma Bovary by Brian Joseph Davis


Fikcja

Wytrwale analizuję amalgamaty i całą stomatologię kultury literackiej. Czym się zwykle uzupełnia postać literacką. Plombowanie miejsc niedookreślenia. W ostatnim sezonie pojawiła się wcale udana translacja pisma na piksele – czy właśnie tak wyobrażaliście sobie Emmę nim niemoralnie otruła się życiem? Zabawne skądinąd. Te rysopisy zaginionych, technika użyta dla rekonstrukcji bohaterów dawnych fikcji. Agamemnon, brodaty dziadyga, jaki miał kolor oczu, kiedy zgodził się złożyć w ofierze córkę Ifigenię?

Skąd pochodzą nasze schorowane wyobraźnie, gdzie wcześniej były. Oklejone resztkami przeszłości, ścinki, guziki, nitki. Czy Emma będzie miała oczy Twojej matki?